Zuchwała kradzież w Lesznie
Zuchwała kradzież w Lesznie. Robotnicy budowlani wynieśli z mieszkania biżuterię
Mieli przeprowadzić rutynowy remont, a wyszli z łupem wartym tysiące złotych. Dwaj mężczyźni pracujący w domu mieszkanki Leszna zostali zatrzymani przez policję po tym, jak okradli swoją pracodawczynię. Skradzione mienie udało się odzyskać w całości.
Do zdarzenia doszło w minioną środę. W jednym z domów na terenie Leszna dwóch wynajętych fachowców wykonywało zlecone prace remontowe. Nic nie zapowiadało problemów aż do momentu, w którym mężczyźni zakończyli usługę i opuścili budynek.
Podejrzenia właścicielki mieszkania wzbudził nieład w miejscach, które nie były objęte remontem. Po szybkim sprawdzeniu pokoi kobieta odkryła brak szkatułki, w której przechowywała kosztowności. Wraz z pudełkiem zniknęła biżuteria, której wartość oszacowano na blisko 3500 złotych. Poszkodowana natychmiast zgłosiła sprawę organom ścigania.
Błyskawiczna akcja dzielnicowych
Do działań przystąpili funkcjonariusze z I Rewiru Dzielnicowych Komendy Miejskiej Policji w Lesznie. Dzięki dobremu rozpoznaniu i szybkiej wymianie informacji mundurowi w krótkim czasie wytypowali i zatrzymali podejrzanych. Okazali się nimi 30-letni mieszkaniec Leszna oraz jego starszy kolega, 45-letni obywatel Rawicza.
– Mężczyźni początkowo nie przyznawali się do zarzucanego im czynu. Konsekwentnie twierdzili, że nie mają nic wspólnego ze zniknięciem biżuterii, a cała sytuacja to nieporozumienie – informuje policja.
Łup ukryty w samochodzie
Szybko okazało się, że wersja podejrzanych drastycznie różni się od rzeczywistości. Dzielnicowi zdecydowali o szczegółowym przeszukaniu pojazdu, którym poruszali się robotnicy. Przypuszczenia funkcjonariuszy potwierdziły się – w samochodzie odnaleziono ukrytą szkatułkę wraz z kompletną zawartością.
Wszystkie skradzione przedmioty zostały zabezpieczone i jeszcze tego samego dnia wróciły do rąk prawowitej właścicielki.
Dwaj zatrzymani mężczyźni odpowiedzą teraz za kradzież mienia. Zgodnie z polskim Kodeksem Karnym, za ten czyn grozi im kara od 3 miesięcy do nawet 5 lat pozbawienia wolności. O ich dalszym losie zadecyduje sąd.
