Dramatyczna noc w Chróścinie
Dramatyczna noc w Chróścinie. Ponad stu strażaków w walce z żywiołem
Potężny pożar hali produkcyjnej w powiecie górowskim. W nocy z 14 na 15 maja ogień objął ogromny obiekt o powierzchni blisko 7500 metrów kwadratowych. Na miejscu pracuje 45 zastępów straży pożarnej, a konstrukcja budynku zaczęła się zawalać. Są osoby poszkodowane.
Do stanowiska kierowania pierwsze zgłoszenie wpłynęło o godzinie 22:41. Służby ratunkowe zostały zaalarmowane o pojawieniu się ognia w hali produkcyjnej w miejscowości Chróścina (powiat górowski). Już pierwsze zastępy, które dotarły na miejsce, potwierdziły najczarniejszy scenariusz: pożar był w fazie w pełni rozwiniętej i obejmował znaczną część obiektu.
Walka z czasem i stalową konstrukcją
Płonąca hala to gigantyczny obiekt o wymiarach 150 na 50 metrów. Sytuację na miejscu dramatycznie utrudnia specyfika budynku. Stalowa konstrukcja pod wpływem ekstremalnej temperatury straciła swoją stabilność, co doprowadziło do zawalenia się części dachu.
– Ze względu na bezpieczeństwo ratowników i wysokie ryzyko dalszego zawalania się elementów konstrukcyjnych, akcja gaśnicza prowadzona jest wyłącznie z zewnątrz obiektu – informują służby.
Ogromna skala operacji
Siły skierowane do tłumienia ognia są bezprecedensowe. W kulminacyjnym momencie w akcji brało udział:
-
150 strażaków z Państwowej oraz Ochotniczej Straży Pożarnej,
-
45 pojazdów ratowniczo-gaśniczych,
-
Grupa Operacyjna Dolnośląskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP, która przejęła koordynację nad działaniami.
Cztery osoby pod opieką medyków
Mimo groźnie wyglądającej sytuacji, nie ma ofiar śmiertelnych. Wiadomo jednak o czterech osobach, które doznały podtrucia dymem. Ratownicy medyczni udzielili im niezbędnej pomocy na miejscu. Według oficjalnych komunikatów, ich życiu i zdrowiu nie zagraża obecnie niebezpieczeństwo.
Co dalej?
Działania strażaków wciąż trwają i mogą potrwać jeszcze wiele godzin. Obecnie priorytetem jest tzw. obrona, czyli niedopuszczenie do rozprzestrzenienia się ognia na sąsiednie segmenty i obiekty. Strażacy podają prądy wody z bezpiecznej odległości, starając się zdusić źródło ognia.
Na ten moment jest zbyt wcześnie, by mówić o przyczynach katastrofy. Dochodzenie w tej sprawie zostanie wszczęte przez biegłych z zakresu pożarnictwa oraz policję natychmiast po całkowitym ugaszeniu ognia i zabezpieczeniu pogorzeliska.
źródło: Komenda Wojewódzka Państwowej Straży Pożarnej we Wrocławiu
